Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2017

Gdy dzwoni numer zastrzeżony...

Dryń Dryń – dzwoni telefon. Numer zastrzeżony. Zawsze mam ten sam problem: odbierać czy nie odbierać. Jak odbiorę, a to będzie jakaś buła co sprzedaje kalendarze, atlasy, abonamenty lub inne dobra co dadzą mi szczęście, to tylko się niepotrzebne wkurzę. No, ale jak nie odbiorę, to nie będę wiedział kto to był i zostanę tak z tą zagadką. Będzie mnie dręczyła do końca dnia albo nawet i dłużej. Może coś się komuś stało i próbuje mnie namierzyć? A jak to jakiś miliarder, który wybrał przypadkowy numer, aby sprawdzić czy ktoś odbierze, bo chce mu rozdać pół swojego majątku?  Niech stracę, odbieram. - Halo?  - Dzień Dobry! Nazywam się X i reprezentuję firmę Y. Dzwonię do Pana w imieniu firmy Z, aby zaprosić Pana na pokaz garnków, który odbędzie się już……. Czy mogę liczyć na Pana obecność?  Kur..a!! A jednak trzeba było nie odbierać. No, ale jak się powiedziało A, to trzeba umieć powiedzieć i B.  - Garnki powiada Pani…. Hmmm, brzmi niezwykle interesująco. Czy może Pani...

Fujowy Dzień Ojca...

Świętujemy dzień ojca w pizzeri na dzielni. Malutki lokal, ledwie 5 stolików z obrusami w kratę i bazylią w doniczkach. Czyli można uznać, że styl włoski pełną gębą. Do tego dzień ojca skumulował się z zakończeniem roku szkolnego, więc ten mały włoski świat pęka w szwach. Włoska ekipa ewidentnie nie spodziewała się, aż takiego najazdu uczniaków (i nas), bo nie nadążają z zamówieniami. Efekt? Czekamy już na swoje pizze o jakieś 45 minut za długo. Jasiek z nudów ogląda bajki na telefonie. Ogólnie nuda, nic się nie dzieje. W tle lecą włoskie przeboje i właśnie jeden doleciał do końca, więc w lokalu zapanowała chwilowa, nienaturalna cisza. I wtedy nieoczekiwanie Jasiek wystrzelił z elokwentnym i głośnym na cały lokal komentarzem do oglądanej właśnie bajki: - Ale …ujowe te jajko! Nastąpiło zakrzywienie czasoprzestrzeni i wszystko wokół nas zwolniło. Jakaś kobieta przy stoliku obok zakrztusiła się przełykanym właśnie kęsem pizzy, siedzące przed nami dzieciary rozdziawiły bu...

Codzienność, życie, magia...

- To będzie Pana łóżko, te środkowe. Zapamięta Pan? Sala nr 9, łóżko środkowe - powiedziała jakby do siebie pielęgniarka wchodząc na jedną z sal chorych oddziału urologicznego gdańskiego szpitala. Tuż za jej plecami pojawił się Jan ze spuszczoną głową i wzrokiem wbitym w podłogę. Pielęgniarka stanęła przy łóżku i oparła się o poręcz jak baba w warzywniku o ladę. Czekała aż nowy pacjent doczłapie się do swojego miejsca docelowego i rozpocznie ceremonię rozpakowywania swojego niewielkiego tobołka. Pracowała w tym zawodzie od kilkunastu lat i znała już ten rytuał na pamięć. Każdy najpierw sprawdza szafkę, czy aby na pewno poprzednik niczego nie zostawił. Następnie w górnej szufladzie lądują rzeczy pierwszej potrzeby jak portfel, grzebień, szczoteczka i czasami dewocjonalia z zegarkiem. Dolna szafka najczęściej przeznaczana jest na jedzenie oraz bieliznę. A całość wieńczy przewieszenie ręcznika przez jedną z balustrad łóżka znajdujących się przy nogach lub zagłówku. Jan przełamał ten ...