Świętujemy dzień ojca w pizzeri na dzielni. Malutki lokal, ledwie 5 stolików z obrusami w kratę i bazylią w doniczkach. Czyli można uznać, że styl włoski pełną gębą. Do tego dzień ojca skumulował się z zakończeniem roku szkolnego, więc ten mały włoski świat pęka w szwach. Włoska ekipa ewidentnie nie spodziewała się, aż takiego najazdu uczniaków (i nas), bo nie nadążają z zamówieniami.
Efekt? Czekamy już na swoje pizze o jakieś 45 minut za długo. Jasiek z nudów ogląda bajki na telefonie. Ogólnie nuda, nic się nie dzieje. W tle lecą włoskie przeboje i właśnie jeden doleciał do końca, więc w lokalu zapanowała chwilowa, nienaturalna cisza. I wtedy nieoczekiwanie Jasiek wystrzelił z elokwentnym i głośnym na cały lokal komentarzem do oglądanej właśnie bajki:
- Ale …ujowe te jajko!
Nastąpiło zakrzywienie czasoprzestrzeni i wszystko wokół nas zwolniło. Jakaś kobieta przy stoliku obok zakrztusiła się przełykanym właśnie kęsem pizzy, siedzące przed nami dzieciary rozdziawiły buzie w nienaturalnym zachwycie, a ich rodzice zrobili mocno naburmuszone miny, bo 3-latek właśnie zdeprawował ich dziecko. Pozostałe osoby w lokalu zastygły bez ruchu w oczekiwaniu na naszą reakcję.
Mieliśmy kilka sposobów wybrnięcia z tej patowej sytuacji. Mogliśmy na przykład głośno się oburzyć i podkreślić, że przecież w naszym domu tak się nie mówi ( ;-) ) albo powiedzieć, że to nie nasze dziecko. My tylko się nim chwilowo opiekujemy. Poszliśmy jednak va banque i po prostu poprosiliśmy, żeby Jasiek powtórzył jeszcze raz to co powiedział przed chwilą. Byliśmy świadomi, że jak coś pójdzie nie tak, to będziemy świadkami grupowego omdlenia, histerii, a nawet jednego lub dwóch zawałów.
Jasiek oczywiście był lekko podirytowany, że musi coś powtarzać, bo bardzo tego nie lubił:
- Powiedziałem przecież, że fujowe jest te jajko w bajce
Publika zamarła… Dało się słyszeć przelatującą kilkaset metrów dalej muchę…
- Fujowe? A co to znaczy? - idziemy za ciosem
Jasiek patrzy się na nas ze zdziwieniem wymieszanym z politowaniem, że jego starzy nie znają takiego prostego słowa.
- No jak to? Jak coś jest brzydkie jak na przykład robak, to jest fuj. Czyli jest fujowe, no nie?
Włoski świat odetchnął z ulgą. Czas ruszył z miejsca z lekkim przyspieszeniem, bo miał kilka minut do nadrobienia…

Komentarze
Prześlij komentarz